Sejm znowelizował ustawę o ochronie zdrowia, która miała początkowo wprowadzić całkowity zakaz palenia m.in. w lokalach gastronomicznych i rozrywkowych. Nowe rozwiązania łagodnie rzec ujmując są o kant… stołu roztrzaskać.
Pierwotnie projekt przewidywał wprowadzenie całkowitego zakazu palenia m.in. w restauracjach, barach, dyskotekach. Ostatecznie przyjęto jednak poprawkę mniejszości liberalizującą te propozycje, która przewiduje, że właściciele lokali o powierzchni poniżej 100 m kw. będą mogli zdecydować czy te będą w całości przeznaczone wyłącznie dla osób palących czy niepalących. Takie rozwiązanie tak naprawdę nic nie zmienia! Oznacza to, że wszystko zostanie po staremu, bo przecież do tej pory nie było nakazu otwierania knajp wyłącznie dla palących. I bez nowelizacji przepisów była dowolność: można było przeznaczyć lokal dla palących bądź nie – według widzimisię właściciela. A skoro ten zdecydował się o otwarciu knajpki dla palących, to nie czarujmy się: taką ją pozostawi. Tak naprawdę nikt nie przekształci knajpy, w której można było palić na taką, w której już tego robić nie będzie można. Jak można było zatem puszczać dymek w pubach, tak będzie można w nich fajczyć dalej.
Izolacja niepalących
W lokalach powyżej 100 m kw. właściciel będzie mógł wydzielić sale dla palących. Po pierwsze będzie mógł, ale nie musi? Po drugie, nawet jak wydzieli, co to da? Znam takie „podzielone” knajpy: nie mają odrębnych sal, szczelnie oddzielonych. Wygląda to tak, że w jednej sali jest kilka stolików jest dla palących, inne dla niepalących, a nawet jak są dwie, to bez drzwi. Dym przechodzi i tak. Albo – na półpiętrze część dla niepalących, a na dole dla palących, dym idzie do góry… To raz. A dwa, jeśli wychodzę z palącymi znajomymi, dla mnie nic się nie zmienia, w dalszym ciągu siedzę w dymie. Bo przecież nie będę sama siedzieć w części dla niepalących, gry reszta towarzystwa jest w drugiej sali… Sale dla palących pozostaną więc z nazwy jedynie. To udawanie, że coś się zrobiło, a w rzeczywistości wszystko zostanie po staremu…
Jedynym słusznym rozwiązaniem, dającym cokolwiek i mającym jakikolwiek sens (realne działanie, a nie udawanie) jest takie jak np. w Irlandii, we Włoszech czy USA, gdzie wszystkie lokale użytkowe są objęte całkowitym zakazem palenia i na papieroska wychodzi się na dwór. Całe towarzystwo – to palące i niepalące siedzi sobie przy jednym stoliku, a na dymek ci, którzy muszą, wychodzą na dwór. Postoją 5 minut i wracają. Teraz ktoś mi powie- masz część na niepalących, ale co z tego? Mam w niej sama siedzieć?
Posłów podpłaciły koncerny tytoniowe?
Mógłby ktoś powiedzieć: to po co chodzisz do knajp? Nie chcesz, nie chodź, Twój wybór. Ale to dyskryminacja: dlaczego nie mogę wyjść zwyczajnie na drinka bez wychodzenia z niej cała śmierdząca, ze szczypiącymi oczami i gardłem? Jeśli palę, nie jest wielkim problemem dla mnie wyjść na dwór na chwilę. Mało tego, jest to z korzyścią dla palaczy, co potwierdzają znajomi nałogowcy: z pożytkiem dla portfela i zdrowia, bo wówczas ograniczyliby palenie, jak sami przyznają, komu by się chciało co chwilę wychodzić na dwór. Mówią: siedzę i palę jeden po drugim, a tak wyłazić by mi się nie chciało i paliłbym zdecydowanie mniej. Mimo, że palący, to popierają takie rozwiązanie: zaoszczędzona kasa i zdrowie. Ale może właśnie o to chodzi, może na złagodzenie ustawy zadziałał lobbing koncernów tytoniowych, które by na takim rozwiązaniu niewątpliwie straciły!
Holokaust dla nienarodzonych
Ale to jedna para kaloszy. Inna, że przecież lokale objęte ustawą (a raczej nie objęte) to nie tylko puby z piwem i wódką. To przecież również restauracje czy kawiarnie, w których niejednokrotnie odbywają się np. spotkania biznesowe, integracyjne (więc nie Twój już wybór i iść musisz), czy chcesz zwyczajnie zjeść, napić się kawy. A takie lokale są z reguły poniżej 100 m kw, więc wciąż palić się w nich będzie….
Oburzającym zaś już przykładem i chyba najbardziej niezrozumiałym są kawiarnie-lodziarnie, takie jak LaScala (niechlubny przykład), gdzie pali się bez wyznaczonych miejsc, w całym lokalu, którego klientami są rodziny z dziećmi (jak to w lodziarni)! Wszystkim się kojarzy lokal z pubem, a przecież, pamiętajmy, to właśnie również takie lokale, gdzie przychodzą dzieci. I to jest ochrona najmłodszych obywateli w państwie, które chce uchodzić za prorodzinne i w którym walczy się o prawa nienarodzonych, porównując aborcję do zbrodni hitlerowskich, ale zezwalając jednocześnie na narażanie zdrowia zarówno ich jak i tych już narodzonych, które chcą po prostu zjeść tylko loda… Dlaczego ci wielcy obrońcy do sztandarów nie dopisali właśnie tej kwestii? Te manifestacje odbywały się już po nowelizacji ustawy o ochronie zdrowia, ale krzykacze o zdrowie dzieci już nie zawalczyli, dla nich ważne tylko by się urodziło. Czy to nie „zbrodnia hitlerowska” przyzwolenie na palenie w kawiarni czy restauracji, do której pójdzie ciężarna, narażając nienarodzone dziecko (o które tyle krzyku ostatnio) na wdychanie szkodliwego dymu papierosowego? Więc ciężarna ma tylko w domu siedzieć? Czy to nie dyskryminacja? A co z pracownikami lokali, w których się pali, czy o ich zdrowiu nikt nie myśli? Przecież oni są narażenie non stop na substancje smoliste…
Przykładem innych państw powinno się, tak jak w pierwotnym kształcie ustawy, wprowadzić całkowity zakaz palenia w lokalach, a nie bawić w pół środki (choć pozostałe punkty ustawy są zadowalające!). Tam korona z głowy nikomu nie spadła, że musi wyjść na dwór, by puścić dymek. Nie spadła korona, zaś spadła ilość palaczy i śmiertelność. W Polsce 9 mln osób regularnie pali 15-20 papierosów dziennie, do tego dochodzi nieoszacowana ilość palaczy biernych, a z powodu palenia co roku umiera w Polsce 70 tys. ludzi! Teraz palacze są obruszeni, gdy mówi się o całkowitym zakazie palenia, ale z czasem i oni byliby zadowoleni…

Czymś dziury w budżecie trzeba zapchać. Może się wystraszyli, że gwałtowny spadek sprzedaży papierosów i alkoholu w knajpach nie zrównoważy nawet wzrost akcyzy. Zdrowie obywateli to akurat oni mają w dupie.
Kochane pieniążki, obywatele są jedynie po to, by je produkować. Tylko, że to i tak nieekonomiczne, bo leczenie raka kosztuje – też budżet przecież
właśnie, że ekonomicznie bo koszty leczenia skutków palenia wyniosą około 8,5 mld (dane szacunkowe na 2010) a do budżetu państwa trafi(w formie vatu i akcyzy) aż 20 mld.
no i dobrze, w taki razie znaczy się, że opłaca – chcą się truć, niech się trują , a my z tego przynajmniej kasę w budżecie będziemy mieć. To co się żołądkujecie zamiast cieszyć, że większy wpływ gotówki do budżetu i jeszcze chcecie to źródełko odciąć? – dziwni jesteście
Na pewno jakaś afera stoi za tą ustawą! Trzeba zwołać komisję śledczą!!!
chociaż ostatnimi czasy prawie nie palę , nie wyobrażam sobie żeby ktoś mi dymił przy obiedzie itd. to muszę się przyznać ,że jeśli już się wybiorę na ruski rok gdzieś na piwko i będę miał ochotę to chciałbym móc zapalić . Moja propozycja jest taka ,że lokale nie powinny wyznaczać miejsca dla niepalących tylko dla palących. Przepisy powinny mówić ,że miejsce dla palących może być w lokalu ale musi ono być w osobnym pomieszczeniu (gdzie to pomieszczenie powinno być oddzielone pełnymi przegrodami poziomymi oraz pionowymi czyli sufit i ściany plus pełne drzwi , miejsce to również powinno posiadać sprawną wentylację mechaniczną ).Jeśli lokal nie spełni tych norm to jednocześnie nie będzie można w nim palić . Druga rzecz , która przychodzi mi do głowy odnośnie tego tematu to sprawna werfikacja sprawdzenia takich norm- jeśli by przypadkiem się pojawiły-proponowałbym zamiast tworzenia nowych stanowisk do takich kontroli można by było to zlecić np. strażnikom miejskim – to nie jest trudne sprawdzić czy są pełne ściany , sufit i czy wentylator się kręci . pozdrawiam wszystkich
Ja wiedziałem, że tak będzie…
“Mógłby ktoś powiedzieć: to po co chodzisz do knajp? Nie chcesz, nie chodź, Twój wybór.”
Do tego się stosując, nie bylem w knajpie już…. baaaaaardzo długo i jakoś wcale mi się nie chce do żadnej iść. Zresztą zaraz będzie lato, więc na сhuϳ po knajpach siedzieć.
a więc knajpy tylko dla palaczy, jak Polska dla Polakow?
Na forum judezeitung jeden gościu usiłował przekonać społeczność, że praca barmana jest szkodliwa, ze względu na narażenie na rakotwórczy dym i pracodawcy powinni barmanów wyposażać w maski i odzież ochronną, oraz uraczać dodatkiem za szkodliwe warunki pracy
bo to prawda. To są szkodliwe warunki pracy. Człowieku-stój sobie 5 dni w tygodniu po 10 godzin w dymie papierosowym – chiałbys?
Co do pieniędzy jakie ma z tego budżet, to zysk żaden. Do kosztów leczenia należy doliczyć, utratę pieniędzy z podatków od tych co w wieku produkcyjnym przenieśli się na tamten świat, a także koszta ewentualnych rent dla osób chorych, a także to, ze palący generalnie więcej chorują nie tylko na raka, przede wszystkim wymienić tu trzeba choroby serca.
Co do ustawy. Nie cierpię dymu w knajpie, duszę sie jak jarają, ale wolność polega na tym, że mogę nie iść, albo iść tam gdzie nie palą. Ścigać powinni tych którzy jarają na przystankach, urzędach itd.
jak są tacy mądrzy to najpierw niech zabronią sprzedaży fajek
bo to mi zakrawa na hipokryzję
a jeśli jednak nie będzie można palić w knajpie, cóż, przestanę do nich chodzić, ja i wielu moich znajomych i ich znajomych, spadnie ilość klientów, więc będzie trzeba podnieść ceny w knajpach i tym bardziej się nie będzie opłacać tam chodzić…
mądrze prawisz;> mimo, że jestem przeciwna paleniu-to mądrze prawisz-dać Ci fajkę;p
Ustawa wróciła do poprawki. Mają zakazać całkowicie palenia w knajpach, bo podział na palącą/niepalącą jest za mało proprofilaktyczny.
Ciekawe czym będziemy budżet karmić bo prawie 50% wpływów państwa to akcyza odpowiednio na: benzynę,papierosy,alkohol